środa, 19 października 2011

Zagubiona kartka pocztowa

Znalazłam dziś w swojej skrzynce pocztówkę z Ciechocinka. Wysłała ją pewna pani do pewnej rodziny, wpisując jednocześnie mój adres. Żaden z moich sąsiadów tak się nie nazywa, podobno w wiosce mieszka ktoś o takim nazwisku, ale mieszka w zupełnie innym miejscu. 

Nie czekając długo, zabrałam kartkę i poszłam na pocztę. Przedstawiłam sprawę kobiecie w okienku a ta, śmiejąc się pobłażliwie, stwierdziła, że to niepotrzebnie się fatygowałam, bo oni z tym nic nie mogą zrobić. 
I miała rację, bo niby skąd mają znać wszystkich mieszkańców. Sądziłam jednak, że miejscowy listonosz w kilkutysięcznej wiosce będzie kojarzył tych, którym przynosi listy. Nieważne, chciałam dobrze i zrobiłam wszystko, co do mnie należało. Na szczęście była to pocztówka a nie rachunki lub pisma urzędowe. 

Nie jestem w nastroju. Po prostu. I to bez powodu.


5 komentarzy:

  1. przynajmniej nie masz sobie nic do zarzucenia, chciałaś, żeby kartka trafiła do adresata, na Twoim miejscu pewnie większość nawet nie pofatygowałaby się, żeby iść na pocztę, a kartka od razu wylądowałaby w śmietniku.

    Rozgoszczę się tu u Ciebie, jeśli mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poczta nasza ukochana... Poematy by można!

    OdpowiedzUsuń
  3. M. bądź mym gościem! Ja niestety nie wiem, jak trafić na Twoje blogowisko.
    Zgago korzystam z poczty wtedy, gdy muszę, rachunki płacę online a i, gdy mam wybór przesyłki z Allegro, wolę kuriera - szybko i sprawnie a cena niewiele czasem wyższa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. eśli masz ochotę podaj maila, a wyśle zaproszenie :)
    Kiedyś pisałam na onecic (szeptem-o-milosci.blog.onet.pl) ale uciekłam gdzie pieprz rośnie :)

    OdpowiedzUsuń